alveo | alveo Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/xcom/www/wordpress/wp-config.php:344) in /home/xcom/www/wordpress/wp-includes/feed-rss2.php on line 8 W trasie
http://wtrasie.forumbaby.info
Thu, 25 Sep 2008 09:58:41 +0000http://wordpress.org/?v=2.5.1enTrema
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=5
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=5#commentsThu, 25 Sep 2008 09:58:41 +0000adminhttp://wtrasie.forumbaby.info/?p=5Gordon nagle umilkł. Jeszcze nigdy w życiu Jack nie usłyszał z jego ust tak długiego przemówienia i nigdy nie dowiedział się tak wiele o tym, co czuł ten człowiek. Pomyślał o niezliczonych sposobach, na które sam kochał Emmę. Jaki mężczyzna mógłby jej nie pokochać? Nawet Gordon Obie nie był nieczuły na jej urok. Zapalił silnik i wycieraczki zgarnęły z przedniej szyby welon mgły. Minęła już piąta; do Houston wrócą po zmroku. Wrzucił bieg i ruszył z miejsca. A to co, do diabła? ? zaklął Gordon, gdy znajdowali się w połowie parkingu. Z mgły przed nimi wyłoniła się nagle czarna limuzyna. Jack wcisnął hamulec. W tym samym momencie na parking wjechał z piskiem opon drugi samochód i zatrzymał się, dotykając niemal przednim zderzakiem ich zderzaka. Wyskoczyło z niego czterech mężczyzn. Jeden z nich otworzył na oścież drzwi od strony Jacka. Na przednim fotelu siedział mężczyzna. Widzieli tylko tył jego głowy i ramiona. Ubrany w popielaty garnitur, miał zaczesane do tyłu, srebrzyste gęste włosy. Przednia szyba zjechała w dół i w jego ręku znalazły się skonfiskowane im portfele. Przez kilka minut je przeglądał. A potem obrócił się do swoich siedzących na tylnej kanapie gości. Miał ciemne, prawie obsydianowe oczy, w których nie odbijał się żaden blask. Dwie czarne dziury pochłaniające światło. Rzucił portfele na kolana Jacka. Luther wypuścił resztki powietrza ze śluzy załogowej i otworzył prowadzący na zewnątrz właz. Ja wyjdę pierwszy powiedział. Ty nie musisz się spieszyć. Pierwszy spacer jest zawsze trochę straszny. Widok rozciągającej się za wyjściem przestrzeni sprawił, że Emma złapała się kurczowo skraju włazu. Wiedziała, że to normalne uczucie i że wkrótce minie. Krótki paraliżujący strach ogarniał prawie wszystkich podczas pierwszego kosmicznego spaceru. Człowiek nie potrafi zaakceptować bezmiaru przestrzeni, braku ?góry? oraz ?dołu?. Miliony lat ewolucji wyryły w jego mózgu lęk przed spadaniem i właśnie ten lęk starała się teraz pokonać. Instynkt podpowiadał jej, że jeśli puści właz i ośmieli się wyjść na zewnątrz, runie z krzykiem w bezdenną pustkę. Na poziomie racjonalnym wiedziała, że nic takiego się nie zdarzy. Ze śluzą łączyła ją pępowina przewodów. Gdyby przewody pękły, mogła posłużyć się odrzutowym silniczkiem SAFER i wrócić do stacji. Do katastrofy mogła doprowadzić tylko cała seria mało prawdopodobnych, niezależnych od siebie niepomyślnych zdarzeń. Ale dokładnie coś takiego działo się na stacji, pomyślała. Nieszczęście za nieszczęściem. Mieli tu swój własny kosmiczny Titanic. Nie potrafiła pozbyć się złych przeczuć.
]]>http://wtrasie.forumbaby.info/?feed=rss2&p=5Oczekiwanie
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=4
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=4#commentsThu, 25 Sep 2008 09:58:28 +0000adminhttp://wtrasie.forumbaby.info/?p=4USAMRIID zabrał je razem z całą resztą. Gordon wyprostował się nagle i zmierzył ją wzrokiem. To były chyba żaby leopardowe. Ja osobiście polecałabym raczej pudla. Przynajmniej nie jest śliski. ? Rebecca spojrzała na zegarek. ? Macie jeszcze jakieś pytania, panowie? Dowiedzieliśmy się chyba wszystkiego, dziękujemy ? odparł Gordon, po czym nie mówiąc nic więcej wyszedł z laboratorium. Siedzieli w wynajętym samochodzie, nadmorska mgła wpadała przez okna, pokrywając szyby parą. Rana pipiens, pomyślał Jack. Północna żaba leopardowa. Jeden z gatunków wchodzących w skład chimery. Ten organizm pochodzi stąd ? mruknął. ? Z tego laboratorium. Gordon pokiwał głową. USAMRIID wiedziało o tym ośrodku już tydzień temu ? powiedział Jack. ? Jak na to wpadli? Skąd wiedzieli, że chimera pochodzi z SeaScience? Musimy przyprzeć ich do muru. Niech podzielą się z nami swoimi informacjami. Nie zrobią tego, jeśli w grę wchodzi bezpieczeństwo narodowe. NASA nie jest przecież wrogiem. Może widzą w nas wroga. Może uważają, że zagrożenie tkwi wewnątrz agencji ? odparł Gordon. Jack roześmiał się i odchylił do tyłu. Przez dłuższą chwilę żaden z nich się nie odzywał. Byli już porządnie zmęczeni, a czekał ich jeszcze lot powrotny do Houston. Mam wrażenie, jakbym boksował powietrze ? stwierdził Jack, przyciskając oczy palcami. ? Nie wiem, z kim i z czym walczę. Ale nie wolno mi dać za wygraną. Ja też bym tak łatwo z niej nie rezygnował ? mruknął Gordon. Żaden z nich nie wymienił imienia Emmy, ale obaj wiedzieli, o kim mówią. Pamiętam jej pierwszy dzień w Centrum Johnsona ? dodał po chwili Gordon. W przyćmionym przez zaparowane szyby świetle jego brzydka twarz składała się z różnych odcieni szarości. Siedział nieruchomo z wzrokiem utkwionym prosto przed siebie: posępny, bezbarwny mężczyzna. Witałem wtedy nową grupę astronautów. Wszedłem na salę i przyjrzałem się tym wszystkim nowym twarzom. Ona stała pośrodku, na samym przedzie. Nie bała się, że ją wybiorę. Nie bała się upokorzenia. Nie bała się niczego. ? Przerwał i pokręcił głową. ? Nie chciałem jej wysyłać w przestrzeń. Za każdym razem, kiedy przydzielano ją do jakiejś załogi, miałem ochotę wymazać jej nazwisko z listy. Nie dlatego, żeby nie była dobra. Nie, do diabła. Nie chciałem po prostu oglądać jej startu… wiedząc to, co wiem. Że tyle rzeczy może nawalić.
]]>http://wtrasie.forumbaby.info/?feed=rss2&p=4Zdjęcie
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=3
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=3#commentsThu, 25 Sep 2008 09:58:19 +0000adminhttp://wtrasie.forumbaby.info/?p=3Helen studiowała archaeony. Nieszkodliwe morskie mikroby. Jest pani pewna, że to był jedyny projekt, którym zajmowano się w tym laboratorium? Pyta pan, czy szpiegowałam Helen? Oczywiście, że nie. Mam dosyć własnej pracy. Ale co innego mogła tutaj robić? Całe lata poświęciła badaniom archaeonów. Ten szczep, który wysłała na pokład ISS, był jej odkryciem. Uważała to za swój triumf. Czy badania nad archaeonami mają jakieś praktyczne zastosowanie? Rebecca zawahała się. Nic mi o tym nie wiadomo. W takim razie po co badać je w kosmosie? Nie słyszał pan nigdy o czystej nauce, doktorze McCallum? O wiedzy dla samej wiedzy? To dziwne, fascynujące stworzenia. Helen znalazła ten gatunek w Rowie Galapagos, nieopodal gorącego źródła wulkanicznego, na głębokości dziewiętnastu tysięcy stóp. W temperaturze wrzenia oraz w ciśnieniu wynoszącym sześćset atmosfer te organizmy doskonale się czują. To świadczy o tym, jak wielkie są zdolności adaptacyjne życia. Całkiem naturalna jest chęć dowiedzenia się, co się stanie, jeśli zabierzemy taką formę życia z jej ekstremalnego środowiska i umieścimy ją w o wiele przyjaźniejszych warunkach. Gdzie nie ma miażdżącego ciśnienia tysięcy funtów na cal kwadratowy. Gdzie w ogóle nie ma grawitacji, która mogłaby zakłócić jej rozwój. Przepraszam odezwał się nagle Gordon i oboje odwrócili się w jego stronę. W trakcie rozmowy Jacka z Rebeccą przechadzał się po pracowni, zaglądając do pustych szuflad i koszy na śmieci. Teraz stał przy jednym z wiszących na ścianie plakatów, wskazując palcem przyklejone taśmą w rogu ramki zdjęcie. Przedstawiało stojący na płycie lotniska duży samolot. Pod skrzydłem pozowało do fotografii dwóch pilotów. Jack zrozumiał, dlaczego Gordon zwrócił uwagę na zdjęcie. W NASA korzystano z KC-135, żeby przyzwyczaić astronautów do mikrograwitacji. Samolot był niczym podniebna diabelska kolejka; przy każdym nurkowaniu w jego wnętrzu przez trzydzieści sekund panował stan nieważkości. Czy doktor Koenig korzystała z KC-135 podczas swoich badań? ? zapytał Jack. Wiem, że spędziła cztery tygodnie w jakiejś bazie lotniczej w Nowym Meksyku. Nie mam pojęcia, jakim samolotem latała. Jack i Gordon wymienili znaczące spojrzenia. Wynajęcie na cztery tygodnie KC-135 kosztowałoby fortunę. Nawet pracujący tutaj naukowcy rzadko kiedy go widują. Ośrodki, które prowadzi, rozsiane są po całym kraju i całkiem możliwe, że w ogóle go tu dziś nie ma. Jeszcze jedno pytanie ? przerwał jej Gordon, który podszedł tymczasem do pustego terrarium i patrzył na wyścielające dno mech i kamyki. ? Jakie tu hodowano zwierzęta? Żaby. Mówiłam już, zapomnieliście? Należały do Helen.
]]>http://wtrasie.forumbaby.info/?feed=rss2&p=3Pracownia
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=2
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=2#commentsThu, 25 Sep 2008 09:58:10 +0000adminhttp://wtrasie.forumbaby.info/?p=2Przy biurku ochrony przywitała ich kobieta w białym laboratoryjnym fartuchu. Rebecca Gould ? przedstawiła się, ściskając im dłonie. Pracuję w pokoju przy tym samym korytarzu co Helen. Rozmawiałam z panami dziś rano. Krótko ostrzyżona i mocno zbudowana, podobna była do mężczyzny. Jej gruby głos też mógł łatwo wprowadzić w błąd. Zjechali windą do podziemi. Naprawdę nie wiem, dlaczego uparliście się tu przyjechać ? powiedziała Rebecca. ? Jak już mówiłam przez telefon, USAMRIID opróżnił do czysta jej laboratorium. Możecie sami zobaczyć ? dodała, otwierając drzwi. Jack i Gordon weszli do środka i omietli zdumionym wzrokiem pracownię. Niedomknięte szuflady ziały pustką. Z półek i blatów zabrano cały sprzęt; nie została ani jedna probówka. Oszczędzono tylko dekoracje ścian, w większości oprawione w ramki plakaty biur podróży, kuszące fotografie tropikalnych plaży, palm i brązowych kobiet wygrzewających się na słońcu. Byłam w mojej pracowni po drugiej stronie korytarza, kiedy tu wpadli. Usłyszałam podniesione głosy i brzęk tłuczonego szkła. Wyjrzałam przez drzwi i zobaczyłam mężczyzn, którzy wywozili na wózkach akta i komputery. Zabrali wszystko. Inkubatory z jej kulturami. Próbki morskiej wody. Nawet żaby, które trzymała w tym terrarium. Kiedy moi asystenci próbowali ich powstrzymać, zabrano ich na przesłuchanie. Zadzwoniłam naturalnie na górę, do doktora Gabriela. Palmera Gabriela. Prezesa naszej firmy. Zszedł osobiście na dół razem z adwokatem SeaScience. Ale im też nie udało się nic wskórać. Wojskowi zapakowali wszystko w kartonowe pudła. Zabrali nawet drugie śniadania pracowników! ? Rebecca otworzyła lodówkę i pokazała puste półki. ? Nie wiem, co u licha spodziewali się tu znaleźć. Nie wiem też, po co wy tutaj przyjechaliście ? dodała, zwracając się do Jacka i Gordona. O to samo pytali ci z USAMRIID. Czy miała jakiś żal do SeaScience. Czy była psychicznie niestabilna. Z pewnością niczego takiego nie zauważyłam. Moim zdaniem, była po prostu zmęczona. Miała dosyć harówki przez siedem dni w tygodniu, nie wiadomo od ilu lat. Wyjazd z miasta to chyba jeszcze nie zbrodnia. Nie oznacza wcale, że jest bioterrorystką. Ale USAMRIID potraktował jej pracownię, jakby popełniono w niej ciężkie przestępstwo. Jakby hodowała wirusa Ebola albo coś w tym rodzaju.
]]>http://wtrasie.forumbaby.info/?feed=rss2&p=2Podróż
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=1
http://wtrasie.forumbaby.info/?p=1#commentsThu, 25 Sep 2008 09:57:57 +0000adminhttp://wtrasie.forumbaby.info/?p=1Przyczyna, dla której Gordona Obiego nazywano Sfinksem, nigdy nie była bardziej oczywista niż podczas ich lotu do San Diego. Zabrali jeden z odrzutowców T-38 z Ellington Field. Obie zasiadł za sterami, a Jack wcisnął się w jedyny fotel dla pasażera. Fakt, że prawie nie rozmawiali ze sobą w powietrzu, szczególnie go nie dziwił. T-38 nie sprzyja konwersacji, pasażer i pilot siedzą bowiem jeden za drugim niczym dwa groszki w strączku. Jednak nawet podczas tankowania w El Paso, gdzie wysiedli, żeby rozprostować nogi po półtoragodzinnym siedzeniu w ciasnej kabinie, Obie nie dał się wciągnąć w pogawędkę. Odezwał się tylko raz, kiedy stali na skraju płyty lotniska, popijając doktora peppersa z automatu. Gdyby chodziło o moją żonę, też srałbym ze strachu ? stwierdził nagle, mrużąc oczy przed słońcem, które minęło już najwyższy punkt na nieboskłonie. A potem rzucił pustą puszkę do kosza na śmieci i ruszył z powrotem do odrzutowca. Po wylądowaniu na Lindbergh Field Jack siadł za kierownicą wynajętego przez nich samochodu i ruszyli na północ autostradą międzystanową nr 5 do La Jolli. Gordon wyglądał w milczeniu przez okno. Jackowi zawsze wydawał się bardziej podobny do maszyny niż do człowieka i wyobrażał sobie, że jego komputerowy umysł rejestruje elementy krajobrazu niczym bity informacji: PAGÓREK. ESTAKADA. OSIEDLE MIESZKANIOWE. Chociaż Gordon był kiedyś astronautą, nikt z tego środowiska tak naprawdę go nie znał. Pojawiał się sumiennie na każdym przyjęciu, ale zawsze stał na uboczu, milcząc i nie pijąc nic mocniejszego od swojego ulubionego doktora peppersa. Samotność nie wydawała mu się w najmniejszym stopniu doskwierać; akceptował ją jako jeden z elementów swej osobowości, podobnie jak akceptował swoje komicznie wystające uszy i fatalną fryzurę. Jeśli nikt tak naprawdę nie znał Gordona Obiego, to dlatego, iż Gordon nigdy się nie odsłaniał. Z tego powodu jego uwaga w El Paso zdumiała Jacka. Gdyby chodziło o moją żonę, też srałbym ze strachu. Jack nie potrafił sobie wyobrazić srającego ze strachu Sfinksa. Nie potrafił go sobie wyobrazić nawet w roli męża. Z tego, co wiedział, Gordon zawsze był kawalerem. Kiedy jechali w górę krętą drogą prowadzącą do La Jolli, od morza sunęła już popołudniowa mgiełka. O mało nie minęli zjazdu do SeaScience; zaznaczony był pojedynczą małą tablicą, za którą ciągnął się eukaliptusowy gaj. Dopiero po przejechaniu pół mili zobaczyli stojący nad samym morzem nierealny, podobny do fortecy budynek z białego betonu.
]]>http://wtrasie.forumbaby.info/?feed=rss2&p=1